Minister sportu Joanna Mucha negocjowała ze stroną rosyjską zmianę miejsca zakwaterowania podczas mistrzostw Europy. Ci stanowczo odmówili prośbom o zmianę i zobowiązali stronę polską do zapewnienia odpowiedniego poziomu bezpieczeństwa.
Polskie władze chciały uniknąć ewentualnych zgrzytów w okolicy 10 czerwca, kiedy to przedstawiciele PiS z Jarosławem Kaczyńskim na czele, będą składać kwiaty przed Pałacem Prezydenckim, a bardzo blisko Hotelu Bristol w którym mieli mieszkać Rosjanie.
Wszystko ma związek z miesięcznicą katastrofy smoleńską w której zginęło 96 osób, w tym prezydent Lech Kaczyński z małżonką. Przedstawiciele PiS ogłosili, że na czas mistrzostw nie mają zamiaru rezygnować z marszu procesyjnego.
Oficjalne stanowisko w sprawie zajęli Rosjanie:
- Nasza reprezentacja i członkowie sztabu pozostanie w tym samym hotelu jaki wybraliśmy. Nic nie zmusi nas do zmiany miejsca zakwaterowania. Jesteśmy przekonani i mamy nadzieję, że organizatorzy zrobią wszystko aby poziom bezpieczeństwa ich gości był na najwyższym możliwym poziomie - stwierdził rzecznik rosyjskiej federacji - Nikołaj Komarow.








